31 października 2012

Kto pokaże mi jak ?!

Już nawet muzyka ma problem by pomóc mi ogarnąć tą zjebaną rzeczywistość. Codzienne ataki skutecznie rozrywają tarczę, którą tak dokładnie budowała przez kilka lat. Oto mija mój najlepszy czas. Coraz trudniej znaleźć drogę w ciepły sen ..... lecz niczego nie będzie żal .......... Jednak jestem tym już zbyt zmęczona. Nie obchodzi mnie to wiedziałam, że kiedyś przyjdzie to uczucie ale dlaczego jest ono tak silne ?! Wolę się schować i już więcej nie wychodzić, ale może własnie potrzebuję tych właściwych rąk, które mnie chwycą w odpowiednim momencie upadku . Czy ktokolwiek zna odpowiedz na dręczące nas pytania ? Nie.......



-A

3 października 2012

Silna rzeczywistość

Człowiek jest silniejszy niż mu się wydaje.
Umie przetrwać wszystko, bez względu na ból. Mówią, że jeśli boli znaczy, że żyjesz..
Po każdej porażce podniesie się.. po każdym upadku wstanie.. Napiera na życie z całych sił, by osiągnąć wymarzony cel. Nawet gdy nie chce, odnowi  się jak Feniks. Wciąż na nowo.. nawet jeżeli nie zdaje sobie z tego sprawy.. nawet.. jeżeli nie chce..

Człowieka nie da się pokonać..
Nawet jeśli postanowi na autodestrukcje.. To jego decyzja, nikt nie podejmie ostatecznej decyzji za nas..
Człowiek jest egoistą,
Twierdzi, że kocha a nie ufa.. Mówi, że się stara, a nic w tym kierunku nie robi..
Potrafi wybaczyć, a jednak dalej czuje żal.
Mówi, że odchodzi, a robi to tylko z kaprysu nie zważając na konsekwencje
Chce wrócić, a nie pyta czy może.. Dba tylko o siebie..
Ludzie się zgubili.
w marnym snobistycznym świecie.. Tak kac moralny boli.. Każdego ranka odczuwasz ból. Brak zgody ze sobą, okłamywanie powoli Cię wykańczają, ale żyjesz tak dalej. W świecie ustawek, bez przypadku.. jakiegokolwiek zamysłu..Musisz przeżyć.. Tylko szkoda, że tylko ciałem..
Tylko musisz mieć.. super zegarek, koszulkę, telefon.. Nie myślisz o tym, żeby coś posiadać..Coraz bardziej nabrzmiewa Ci głowa od niezgody z samym sobą, a to jedynie budzi odrazę.
Człowiek naprawdę jest silniejszy niż mu się wydaje..
Kolejny raz wstaje z łóżka, kolejny raz odłącza uczucia, moralności i wychodzi by przeżyć.Kolejny raz udowadnia swą siłę. Widzi porażkę, porażkę, porażkę.. ale patrzy na zegar i idzie dalej, słynnym korytarzem czasu, w którym kiedyś pojawią się drzwi.
Człowiek da radę wszystkiemu. Przetrwa wszystkie przeciwności losu, przeskoczy wszystkie kłody. Wygra potężną mocą, nie da się powalić, dopóki sam nie stanie się swoim wrogiem, do póki nie straci do siebie zaufania, dopóki będzie zgodny z sobą. Inaczej sam siebie złamie i patrząc w lustro zgubi się i stanie się krzywym zwierciadłem swej nieograniczonej siły.

16 września 2012

Just don't lose yourselves .......

.... Dużo łatwiej napisać o tym co boli, co nieprzyjemne. Mała zmiana ? W radiu właśnie puścili jedną z lepszych piosenek, które ostatnio słyszałam. Buzia śmieje mi się samoczynnie. Co tam, że powinnam skupić się na innych wartościach. Mam wrażenie, że nic nie wyprowadzi mnie z tej błogiej pociechy. Cóż, błąd. Odpowiadając na  zadane mi wczoraj pytanie, to nie tak, że ja tego nie chcę, myślę, że chcę, ważniejszym pytaniem jest to czy potrafię ? Trochę przytłaczające jest to, że widzi się to z każdej strony na ulicach ale chyba prędzej dane będzie mi się skupić na tym o co walczę. Och.... tak dobrze byłoby zmienić coś na tym świecie, poruszyć coś w tych ludziach. Ku*wa .... aj aj aj pozbieraj się , pozbieraj bo zjedzą cię żywcem. No to tak teraz robimy wielki przełom w moim życiu. Mierzymy się z czymś zupełnie innych, nieznanym.  Targa mną tyle emocji na raz, że już sama nie wiem co czuć  Szukam , szuka i znaleźć nie mogę. No nie tylko nie znowu ......

12 sierpnia 2012

Don't ...

 Nie chcę tego. Już teraz. Proszę.  Dlaczego muszę zmieniać coś dzięki czemu jestem szczęśliwa. Cholerne 3 punkty. Nie chcę zostać tam sama. Samotność przytłacza duszę. Nie chcę się fałszywie uśmiechać, że wszystko będzie w porządku. Zamykam oczy. Podążam ciemną ulicą. Chłód przeszywa moją skórę, próbuję się wziąć w garść. Nic z tego, gubię się coraz bardziej , głęboko w środku odliczam ostatnie sekundy. 8, 7, 6, coś trzeszczy za moimi plecami, 4, 3 wiem, że to koniec 1. Ogromna fala ciepła zalewa moją głowę. Przede mną stoją Oni. Wcale nie chcą , żebym za nimi poszła. Wskazują mi drogę w prawo. Patrz na znak, lecz mgła zasłania okrojony napis. Czy mam im zaufać? Tak. Wybieram drogę w prawo, drogę która z każdym krokiem robi się coraz bardziej mroczna. Co się dzieje ? pytam retorycznie samą siebie. Znowu źle zaufałam. Ktoś nadchodzi z na przeciwka a ja czuję ogromny ból w klatce. Padam na kolana. Teraz to już na pewno koniec. Czuję, że powinnam się pożegnać, ale wiem, że nie mam z kim. Tak ... kolejny ból tym razem rozrywający moją głowę od środka. Niespodziewanie   widzę przed sobą zakapturzoną postać. Ostanie sekundy męki. Ciemna postać pomału ściąga kaptur z głowy i w chwili gdy mam zobaczyć jej twarz otwieram gwałtownie oczy. Znowu życie pokazało jakim jest łatwowiernym człowiekiem. Nie chcę się zgodzić z tym co dla mnie zaplanowano. Cholernie nie. Cholerna ja. Cholerne uczucia. Cholerna szkoła.


-A

20 lipca 2012

I try ....

.......... Właściwie powinnam wykropkować cały ten post, biorąc pod uwagę brak jakiejkolwiek chęci zamieszczania nowych. Spróbuję, może się pogrążę. Czy może być coś jeszcze co unieszczęśliwi mnie bardziej ? Siedzę sama w pokoju i zwierzam się maszynie, która z radością pochłania cały mój wolny czas. Otwieram nowy rozdział, jaki tytuł ? Zrób to najlepiej jak potrafisz. Nadchodzi okres, w którym będę musiała wyzbyć się tego okropnego zakompleksienia. Zupełnie sama. Na razie jednak schowam się w ciemną uliczkę z dala od zakłamania, kłamstw i goryczy. Przepraszam, że nie jestem idealna , staram się lecz nie zawsze wychodzi tak jakbym sobie życzyła. Kompletna dziura. Nic. Lepiej teraz skończę zanim napisze o dwa słowa za dużo.


PS. poszukiwana ogromna kula pozytywnej energii, potrafiąca wypełnić przedziurawioną duszę

18 maja 2012

Let's do something good

 Rozpacz. Przeraźliwa pustka.Niedocenienie. Ostatnie małe kawałki potłuczonej nadziei. Moment, w którym zostajemy obdarzeni ogromnym wsparciem zagubionej jednostki. Uwikłani tajemnicą przyszłości, bezszelestnie przemierzamy świat by stoczyć walkę z nieznanym. Jedna postać, jedna minuta, jeden ruch, jeden oddech.
  Radość. Duma rozpierając nas od wewnątrz. Cichy głos "wcale nie jesteś dobry". Moment zawahania. "Nie jestem? ". Mobilizacja wywierająca podziw na twarzach milionów. Przebłysk optymizmu pobudzający krążenie krwi w organizmie. Siła do dalszej walki .
  Kolejny upadek ? Nie tym razem. Wygrywa nasza siła, nasze starania. Co z tego, że kolejne litry łez spływają nam po poranionych brutalnością policzkach. Chwytasz swoją szanse. Robisz to co kochasz, utwierdzasz w przekonaniu, że chcieć to móc. Płacząc, wyzwalasz emocje budzące  do życia. Ale w tych naprawdę trudnych chwilach dowiadujesz sie na kogo możesz liczyć. Bezdusznych ignorantów zapatrzonych we własne odbicie w lustrze czy ...  no właśnie kogo ? Tym razem płaczę robiąc się silniejszą ale jutro ? Jutro wstanę, spojrzę w lustro, uśmiechnę się i powiem sobie "To jest twój dzień, walcz o niego"
    Natarczywość codzienności odbiera chęć uśmiechu. Ciągłe wyzwania, trudne decyzję. Wszystko tylko by zmieścić się w wyznaczonym czasie. Coś jak turniej w którym nagrodą jest pewne jutro. Ale po co komu pewne jutro, skoro liczy się to co tu i teraz.


-A

PS Flora,  dziękuję że sprawiasz że rozumiem istotę lęku przed którym wiecznie uciekałam. Nie martw się dalej może być już tylko lepiej.

7 kwietnia 2012

What if ....?

Co by było gdyby ? No właśnie, co by było ? Pytanie dręczące nas każdego dnia. Jak mój los potoczyłby się gdybym zrobił to inaczej ? Czy byłbym bardziej szczęśliwy ? Czy działoby się lepiej ? What if ? Kto kontroluje nasz los ? Kto czuwa nad tym co robimy? Każdego dnia musimy wybierać i godzić się z wyborami. Ogarnia nas lęk i panika gdy nie wiemy co robić. Szukamy wsparcia, pomocnej dłoni, by znów wybrać coś co być może zaważy na całym naszym życiu. Unikamy trudnych wyborów, lecz gdy już są rozwiązujemy je z oporem. Wybieramy łatwe wyjścia. Szukam jak najprostszych rozwiązań byleby tylko nasza mydlana bańka szczęścia nie pękła. Uciekamy. Boimy się stawić czoła problemom.Każdego dnia unikamy ich jak tykającej bomby. A co jeśli to właśnie te problemy czynią nas silniejszymi? Uczą nas pokonywać własne słabości. Przecież każdego dnia stykamy się z czymś co zostawia odcisk na naszym ciele. Nigdy nie wolno nam zapominać, że sami tworzymy nasze przeznaczenie.

-A

17 lutego 2012

Save me ?

   Ostatnie poprawki pięknie wykończonego stroju. Ostatnia przymiarka. Wielki stres. Moment prawdy. Przerażenie........... Udało się.
Dzielnie dotrwałam do miejsca, gdzie śmiało mogę powiedzieć "fajne jest być mną". Pomału  układam rozsypane w całkowitej przestrzeni puzzle. Nie wybieram najprostszych rozwiązań. Błądzę, gubię się, lecz zawsze wychodzę z tego tanecznym krokiem. Dlaczego w tak młodym wieku mam podjąć kluczową decyzję? Zamiast tego wolę dalej sobie swobodnie krążyć po tym wszechświecie, wiedząc że gdy zawołam save me tak też się stanie. W ramach wewnętrznych porządków wystrój bloga również uległ przeistoczeniu. Czas kończyć z monotonią świat obezwładnionego przerażeniem istot żywych. Biały puch nastraja emocjonalnie, przemoczone buty niekoniecznie.


Bo najważniejsza jest rozmowa, bez której dochodzi do konfliktów kończących się najgorszym. Śmiercią.




na pozytywne rozpoczęcie weekendu.

8 lutego 2012

Moment. Chwila.

Ingerencja drugiego człowieka w nasze życie spotyka się z wieloma stronami oceny. Nie zawsze wychodzi nam to na dobre. Irytuje, odstrasza, zakrząta myśli. Z drugiej zaś strony pozwala nam spojrzeć na świat pod innym kontem. Nie zależnie od tych dwóch rzeczy każdy z nas ma wewnętrzny bodziec, który wysyła nam, a dokładnie naszemu mózgowi sygnały mówiące o tym byśmy podnieśli kubek z wyśmienitą latte, kliknęli opcje "oglądaj" najnowszego odcinka kochanego serialu. Z każdym dniem jesteśmy coraz bardziej wdzięczni komuś tam, czyjego imienia nie znamy za to, że mamy te upragnione 16 dni wolnego. Starając się wykorzystać jest w stu procentach robimy wszystko by każdy następny dzień  był lepszy od poprzedniego. A co tak w ogóle znaczy dzień stracony ? Według moich rodziców dniem straconym jest całodzienne siedzenie przed komputerem, do późna czytanie książek i między wstawkowe  doglądanie telewizji, a ja się pytam czy na prawdę uważa się oglądanie seriali, które niekiedy nauczą, na pewno wzruszą a już w ogóle rozśmieszą za stracony czas ? Czy czytanie książek znacznie bardziej interesujących od lektur szkolnych,dzięki którym wynoszę znacznie więcej niż poprzez czytanie śmiesznie zespolonych ze sobą liter w obowiązujących owych lekturach. Telewizji, która pozwala mi wrócić do czasów dzieciństwa, zobaczyć bajkę, która sprawia, że chce mi się wierzyć w małych pyzatych chłopców usilnie uciekających przed historiami swoich jakże "walecznych" ojców. Nie uważam tego za marnowanie ferii wręcz przeciwnie, jest to dla mnie odpoczynek od całego natłoku, który nastanie lada dzień. Od szarych korytarzy mijających dzień w dzień przez tych samych ludzi. Może czas by chwycić  moment, uczepić się go porządnie i zamalować ten cały otulony czarnymi konturami świat kolorowymi kredkami.


-A

5 lutego 2012

Współpracuje ze światem, który często nie współpracuje ze mną.

Widzę milion rzeczy, czuje sto tysięcy uczuć.Naraz.


Idziesz ciemną ulicą, wokoło piętrzą się zaniedbane budynki, w nozdrza uderza Cię potworny zapach miasta.Obracasz się przez lewe ramię, czujesz. Ktoś idzie za Tobą.Przyspieszasz, boisz się, zaczynasz biec. Stajesz, pewna, że go zgubiłaś, jesteś bezpieczna.
 Podnosisz głowę widzisz JEGO.

On wyciąga broń, naładowaną, z metalowym zamkiem. 19 kul.
Wypowiada słowa ''Maszeruj, albo giń''.TE słowa, które nie raz słyszałaś od Taty, które nie raz, motywowały Cię do osiągnięcia celu.
Padają 4 strzały. Serce, skroń, kolano i nadgarstek. Czujesz ciepło.
Pierwsza kula trafia w serce, aplikuje Ci miłość dla bliźnich i przede wszystkim dla samego siebie.Druga wpada w skroń, sprawi że będziesz myślał realnie, z poczuciem własnej wartości, ale ze szczyptą rozsądku.
Trzecia dziurawi kolano, daje ci siłę do pójścia dalej, wbrew wszystkiemu, co myślą lub robią inni.Wbrew wszelkim trudnościom.
Czwarta przekazuje największy a zarazem najcięższy dar. Musisz żyć.Dalej. By wygrać.
Spadasz, na posadzkę w zwolnionym tępie wbrew prawom fizyki. On obraca się tyłem i odchodzi, jedyne co widzisz, przez przepełnione bólem oczy, to kolorowa poświata, która otacza sprawce. On dał ci ból, ale także dał Ci dar. Możesz go wykorzystać i pewnie narobić kłopotów, ale możesz nazwać go przyjacielem wbrew temu co podpowiada Ci mózg i stanowczo powiększone Ego.

Coś znowu aplikuje ci ciepło, otwierasz oczy. Na stole stoi ciepłe kakao, tost i list.
'Jestem z Ciebie dumny'   
   tata

29 stycznia 2012

''This is not the end, this is not the beginning''

Mówi się, że piorun nie uderza dwa razy w to samo miejsce, ale to nie prawda.
Piorun po prostu trafia w cel za pierwszym razem.Kiedy zostajesz trafiony 250-cioma tysiącami amperów, których temperatura osiąga nawet 30 tysięcy stopni, czyli więcej niż na Słońcu, z pewnością to poczujesz. Możesz nawet zapomnieć kim jesteś.Może Cię poparzyć, oślepić, zatrzymać serce oraz spowodować rozległe urazy wewnętrzne.. Jeżeli coś, co trwa 1 milisekundę może odmienić twoje życie na zawsze, to co dopiero sytuacje i ludzie, którzy wciąż czegoś od Ciebie oczekują, wyrzucają, krzyczą, wołają, namawiają, pouczają, nagabują, oskarżają, pogardzają, narzekają,strofują, manifestują i pogarszają.
Szanse takiego 'wypadku' to 1 do 6250.
Mówi się, że piorun nie uderza w to samo miejsce, to raczej zdarza się raz w życiu..
Nawet, jeżeli wydaje Ci się, że to porażenie wciąż wraca..
Ostatecznie.. ból minie, szok osłabnie, rany w końcu zaczną się goić, ciało instynktownie będzie dążyło to tego,by uleczyć się z czegoś, czego się nie spodziewaliśmy, ale niewiedza czasami działa na naszą korzyść.
Jeśli jesteś we właściwym miejscu, o właściwym czasie, możesz dostać nieźle w kość. I nadal będziesz miał szanse na przetrwanie ..

25 stycznia 2012

Życie jest jak restauracja.

Przychodzisz jako człowiek, usadawiasz się w miękkim fotelu, jest 35C, wieczór, godzina 21.00.
Podchodzi do Ciebie nadzieja, zbiera zamówienia, dzięki niej czujesz, że to co robisz ma sens. Wybierasz potrawę z Menu- karty, na której piórem codzienności zapisane są Twoje dobre uczynki. Niby jest bogate  ale i tak połowa z tych rzeczy akurat się skończy, gdy będziesz chciała coś zamówić. Kelnerka w przykrótkiej spódniczce z przeznaczenia odchodzi, idąc przez tłum ludzi, zabiera ze sobą spojrzenia innych. Przy barze siedzi przystojny, pijany mężczyzna, który co jakiś czas puszcza do Ciebie oko, nazywany tutaj Szczęściem, ale lepiej na niego uważaj bo szybko zmienia partnerki i może nieźle zamieszać Ci w głowie.. Miłość- zawzięty kucharz-  czasem traci zmysły i źle przyrządza zamówione potrawy. Często miesza składniki i znika w najmniej odpowiednim momencie, zostawiając garnki na zapalonym piecu. Nadzieja to zwykła sprzątaczka, która przychodzi tu po godzinach pracy. Rzadko kto ją widuje i mało kto docenia. Strach zajął miejsce przy oknie by mógł się w Ciebie swobodnie wpatrywać niezwykle głębokimi, zielonymi oczami. Ból odsuwa tu krzesła i często dostaje napiwki od grupy siedzącej naprzeciw drzwi- Przyjaciół. Do Twojego stolika może dosiąść się każdy. Każdy dostanie na koniec swój oddzielny rachunek, za który zapłaci z własnej kieszeni, zgodnie z ceną, której cień, odbija się na ciemnej karcie niepokoju.