W ciągłym zabieganiu dzisiejszego świata trudno było mi znaleźć chwile by sie zatrzymać i w końcu coś napisać. Zainspirowana główną bohaterką serialu Awkward Jenną (hej Team Matty ! ) postanowiłam spróbować jeszcze raz. Nie jest kłamstwem stwierdzenie, że w sobotni wieczór wolałabym robić coś innego aniżeli siedzieć przed laptopem i wycierać łzy spływające w akcie poruszenia niespełnionej miłości. Jasne mówi się wyjdź gdzieś, spotkaj się z kimś, ale z kim. Cholera by to wzięła mieszkanie na tak odległym przedmieściu gdzie przestraszyć się możesz ewentualnie swojego cienie bo nic więcej tu nie spotkasz. Nie ma źle przywykłam. A przynajmniej tak mi się wydawało. Melancholia dopada mnie coraz bardziej co mogę zwalić na listopadowe dni ale po co wyżalać sie na pogodzie która tylko robi swoje. Pewnie zaraz zakopie się w grubej pościeli i odpalę ulubioną komedie z jedynym w swoim rodzaju R.G damn you i te twoje ciało. Z drugiej strony trochę nie fajnie jak po raz kolejny słyszę jaka to niemiła i zgorzkniała się stałam. Może nie od razu powinno oceniać się kogoś po otoczce jaka wokół niego krąży.
Kiedy w końcu będe w stanie stworzyć sobie życie z którego będę zadowolona. Cały czas pozwalam by to przeznaczenie mną kierowało a co jak to wszystko to jedna wielka ściema. Co jak wcale ktoś tam u góry nie ma przygotowanego planu dla nas. Co jak ślepo zapatrzenie pozwalamy by ominęło nas to najważniejsze. Cholera jak bardzo chciałabym móc wziąć swoje życie we własne dłonie i poprowadzić je takim jakim sobie zapragnę. By w końcu spotkało mnie coś tak cudownego że pochłonie mnie całą, pozwoli z niecierpliwością wyczekiwać jutra. Wniesie jeden wielki uśmiech na moją twarz i szczęście do mojego serca. Nie chce już więcej czekać. Chce to tu i teraz. Czekałam wystarczająco. Tak trudno to zrozumieć, że też chce być kochana. To głupie jak bardzo czuje iż marnuje najlepsze lata swojego życia czekając aż ktoś się odezwie. Jak mogę komuś pozwolić się pokochać kiedy sama tego nie potrafię zrobić.
Mój Matty poszukiwany od zaraz.
Colored Pencils
8 listopada 2014
14 maja 2013
Closer
Słoneczna aura w końcu zaczęła mi się udzielać. Śmiało mogę powiedzieć, że wyciskam tych wszystkich wiosennych okazji jak najwięcej. Całkowicie porzuciłam książki i zeszyty ale jak tutaj brać się za naukę gdy za oknem aż krzyczy by wyjść na jakiś spacer. Oczywiście przechadzka z przyjaciółmi po nużącym dniu w szkole w towarzystwie wiśniowego shake działa tylko i wyłącznie na plus tej sytuacji. Chyba nikt z nas juz tak na 100 % nie myśli o szkole. Pozwalamy naszym fantazją skutecznie zaprzątać nasze myśli. Przed nami najtrudniejszy czas wyłapania ostatnich i oczywiście pozytywnych ocen. Tak więc moi drodzy sprężamy się, próbujemy delikatnie ignorować piękną pogodę i zbieramy oceny do pozytywnych świadectw !
xoxo -A
widzieliście nowy wygląd butelek coca coli ? Jak dla mnie bomba ! ;D
xoxo -A
widzieliście nowy wygląd butelek coca coli ? Jak dla mnie bomba ! ;D
11 kwietnia 2013
przeszłość....
Tak bardzo oczekiwałam tego momentu, chwili z którą przekroczę próg szkolnych drzwi. Zawsze wyobrażałam sobie to jako coś niesamowitego. Całkowicie przesiąknięta zachodnim kinem, zapomniałam o polskiej rzeczywistości. I oto nastał, pierwszy dzień szkoły. Setki nowych twarzy, nowe miejsca, zupełnie niespodziewana nowa szkoła. Moment kiedy uświadomiłam sobie, że to wszystko już się dzieje był chyba jednym z najgorszych w moim życiu. Tak bardzo chciałam by czas się zatrzymał. Kompletnie nie potrafiłam odnaleźć się w tak nowej sytuacji. Chwila w której poznaje swoją wychowawczynię, następnie udajemy się do klasy a ja cały czas pytam się w głowie "co ja tu jeszcze robię ? " Tak łatwo chciałam się poddać obawiając się przyszłości. Każdego dnia coraz bardziej przełamywała swoje słabości względem innych. W końcu przestała myśleć o zmianie szkoły. Tak na prawdę codzienne spotkania z tak wspaniałymi ludźmi jak moja klasa powodowały wielki uśmiech na mojej buzi. Nowy dzień równał się nowej dawce śmiechu, pamiętnych tekstów, ale też zażartych kłótni i sporów. Każdy z nas zdawał sobie sprawę z tego, że można na nas liczyć jako klasę. Pamiętam jak raz przyszłam do szkoły w fatalnym humorze, by po chwili zwijać się już ze śmiechu. Z trudem przyszła mi natomiast zmiana w stosunku do nauki. Tony informacji usilnie wpajanych nam do głowy dawały o sobie znać poprzez nieprzespane noce, chwilową utratę kontaktu z bliskimi znajomymi czy też utratę możliwości wybawienia się jak to na młodzież przystało. Z czasem coraz łatwiej radziłam sobie z ogromem nauki. Dziś ? Dziś już bez żadnych problemów potrafię wygospodarować czas zarówno na naukę jak i na przyjemności. Ciągle jednak zaprzątam sobie głowę jedną myślą. Co by było gdyby jednak zmieniła szkołę. Czy w innym miejscu znalazłabym równie pokrewne dusze z jakimi zderzam się teraz ? Nie, na pewno nie, gdyż jesteśmy wyjątkowi, zarówno jako grupa jak i każdy z osobna. Każdy unikalny, mierzący się z problemami jakie zrzuca na nas życie. Wszyscy razem, zjednoczeni, codziennie wstajemy by zmierzyć się z trudem dnia następnego. Nie możemy się poddać tylko dlatego, że jest trudno czy dlatego, że życie rzuca nam kłody pod nogi. Potrafimy zwyciężyć wszystkie przeciwności jeśli tylko wiemy, że mamy oparcie w drugim człowieku.
30 marca 2013
Znowu ja ? ....
Czy równie często zdarza Wam się chcieć coś tak bardzo, że zapominacie o całym bożym świecie ? Uwielbiam to uczucie gdy zostaje pochłonięta tak bardzo, że nie wiem co się dzieje w okół mojej osoby. Zdecydowanie mniej lubię moment mojego braku zdecydowania, co gorsza braku wiedzy na dany temat. Cały czas wędrują za mną myśli dotyczące mojej przyszłości. Co mam wybrać, gdzie studiować co robić w życiu? Spełniać się jako człowiek czy bardziej patrzeć na zapotrzebowanie dzisiejszego świata. Z ręką na sercu mówię Wam, mam 17 lat, no dobra w sierpniu skończę ale patrzmy rocznikowo, i za cholerę nie mam pojęcia kim chce być, co chcę robić i jak bardzo zmieniać świat przy tym wszystkim. Stawia się przede mną bardzo trudną sytuacje z której nie widzę dobrego wyjścia. Szczerze zazdroszczę tym, którzy wiedzą co chcą robić w przyszłości, dzięki temu już teraz wiedzą jakie kroki muszę przedsięwziąć by być lepszym później. Przez ostatnie tygodnie postanowiłam, że będę pisać. Pisałam, pisałam wysyłałam znajomej teksty by czytała, poprawiała i krytykowała. W pewnym momencie pomyślałam może to jest właśnie to co powinnam rozwijać. Wtedy dostałam wewnętrzną blokadę, prace wychodzące z pod mojego pióra stawały się coraz gorsze i gorsze. Zniechęcona rzuciłam tym o ścianę. Powiem szczerze, że nie raz narzekałam rodzinie o mojej przyszłości. Jak się okazało każdy z nich z osobna doskonale widział mnie w innej dziedzinie pracy. Miałam prowadzić własne biuro księgowe, zostać grafikiem i robić wizualizacje, skończyć studia budowlane i otworzyć firmę, być geodetą. Cholera Was wszystkich. Tą decyzje muszę podjąć sama i nie ważne czy będzie ona słuszna czy nie liczę na wsparcie, bo ono jest najważniejsze przy realizowaniu siebie jako człowieka. Hej ! ale mamy święta tak więc czas wielkich zakupów, przepychanek w kolejkach do kas czy też godzinnych poszukiwań miejsc parkingowych uważam za otwarty. Lubię te chwile, gdy wszyscy zjeżdżamy się do domu, razem ciesząc się z tego czasu. Wiadomo co to za święta bez rodzinnej kłótni ? Tym razem patrze na to wszystko z przymrużeniem doskonale wiedząc iż wszystko i tak skończy się dobrze. Ależ stałam się melancholijna ! Oooo trudne słowo. Zdecydowanie częściej muszę ich używać by zmienić mój jakże siarczysty język. Z tego miejsca chciałam wszystkich przeprosić, jeżeli kiedykolwiek powiedziałam coś co sprawiło Ci przykrość, przepraszam. Cholera ! Przepraszam, ale to co muzyka ostatnimi czasy robi ze mną jest już nie możliwe. Ciągle płacze bądź śmieję się na przemian. Może to dobrze ? Kto wie.. Trzymajcie się
xoxo Spread your wings !!
9 marca 2013
People said...
They don’t know how special you are
They don’t know what you’ve done to my heart
They can say anything they want
Cause they ........
Tak łatwo jest stracić to o co walczyło się przez długi czas.
Uwielbiam moment w którym z uśmiechem na ustach witam to co było bliskie mojemu sercu przez 3 lata. Każda z nas poszła w inną stronę, co dzień dokonując wyborów które będą miały wpływ na dalsze życie.Bez obaw odtrącenia możemy się zwrócić z pomocą do każdej z osobna. Często stanowią inspirację do dalszych osiągnięć. Jak nikt inny mogą w jednym momencie całkowicie zmieszać Cię z błotem by zaraz zalać się wspólnie łzami. Bez problemu odczytują twoje myśli. Towarzyszą Ci mentalnie każdego dnia, bo to dzięki nim na twojej twarzy tak często pojawia się uśmiech. Żyjesz dla takich dni, gdy znów masz je zobaczyć w komplecie. WSZYSTKIE, RAZEM W JEDNYM MIEJSCU.
xoxo
15 stycznia 2013
Święta za nami ale może .....
Święta, święta i wciąż te święta, ale czy aby pamiętam, po
co to wszystko? Uporczywie za oknem w
naszą stronę kroczy 2013 rok, jednak dla nas i tak najważniejsze jest by kupić
odpowiednio wysoką choinkę, równie świeżego karpia czy wszystkie składniki na
ciasto. Co roku to samo. Mama powierza
na twe ręce zapisaną kartkę. Dłuższy moment zajmuje Ci zorientowanie się, iż
jest to lista zakupów a nie
pięciostronicowy list miłosny. Kalendarz wskazuje 22 grudnia, ale i tak
zbierasz się w sobie licząc, że tylko twoja mama robi zakupy dwa dni przed
Wigilią. Siarczysty mróz mocno rani twoją- już i tak okaleczoną zimą- twarz.
Jeszcze dziesięć kroków i znajdujesz się w ciepłym supermarkecie……. Zapełnionym
całkowicie przez chaotyczne kobiety ciągle szukające ostatniej paczki rodzynek
do sernika i ich mężów całkowicie obojętnych i leniwie rozglądających się za
nowościami komputerowymi. Przemarznięte ręce wyciągają tegoroczną, świąteczną
listę zakupów. Czytasz : mąka,
czekolada, bułka tarta, ocet, przyprawy…. Twoja kartka ląduje na ziemi, a ty
razem z nią. Podnosisz głowę i dostrzegasz całkowicie niepozornie wyglądającą staruszkę,
która biegnie niczym oszalała przez środek alejki z koncentratami. Cóż się
dziwić, przecenili mrożone uszka do barszczu. Bezradnie zbierasz się z podłogi
i ruszasz stoczyć niejedną bitwę o elementy
składowe udanych świąt. Spoglądasz
na ekran komórki, zegar bezlitośnie wskazuje, że spędzasz właśnie drugą godzinę
wędrując wśród mrożonek i cukierków. Ostatnia rzecz ląduje w koszyku. Przybijasz sobie w
myślach piątkę. Udało się. Teraz tylko kasy. Tylko? Kolejka do kasy w okresie świątecznym przypomina stado
wygłodniałych, rozwścieczonych, wiecznie niezadowolonych małp usilnie
przepychających się jedna przed drugą. Na pewno nie staniesz w kasie „do 10 towarów”.
Trudno najwyżej trochę postoisz. W tej samej chwili docierają do ciebie krzyki
„Ja stałam przed panem!”, „ Pani chyba oszalała”,
„Owoce, owoce potrzebuje kodu na pomarańcze” Próba wsłuchania się w dźwięki płynące z radia kończy się fiaskiem, bo ile można po raz
kolejny słuchać tych samych świątecznych piosenek? Twoja kolej w kasie.
Serdecznie witasz się z kasjerką, która niewyraźnie, coś burknęła pod nosem. W
tym roku cena końcowa przyprawia Cię o palpitacje serca. No tak to pewnie te
dodatkowe, płatne reklamówki. Wychodzisz z tej dziczy, przemierzasz po raz
kolejny te same szlaki. Nagle słyszysz odgłos prucia się materiału, a zawartość twojej ekologicznej torby ląduje
na chodniku. Załamana spoglądasz na to nie- pewnie. Wkoło pełno ludzi, nikt się
nie zatrzymał , by ci pomóc. Daremnie upychasz resztę zakupów w dodatkowym
worku nerwowo kręcąc karkiem przez gryzący szalik. Przed stopami pojawia się
cień i ktoś kuca przed tobą wyciągając pomocną dłoń. Cała twoja negatywna
opinia o ludziach dwudziestego pierwszego wieku ulatnia się w oka mgnieniu. Nieznajomy wyciąga swoją
dodatkową torbę i pomaga ci spakować resztę rozrzuconych produktów. Posyłasz mu
uśmiech w podziękowaniu, by wiedział, że jest twoim świątecznym wybawicielem. Prawda jest taka: „ Jesteśmy tak pochłonięci
przez pędzący wkoło nas świat, że zapominamy o pomocy i w ogóle o drugim
człowieku.” Czyż nie są święta od tego
właśnie? Czyż nie taki ma być ich sens? Zatrzymajmy
się na chwilę, pozwólmy sobie na oddech. Święta to okres, w którym chodzi o
spotkanie z drugim człowiekiem. Spokojną bezstresową rozmowę, a nie o chwalenie
się tym, kto miał, jakie potrawy, kto miał ich więcej, jakie prezenty się dostało.
Starajmy się przeżyć ten czas
każdą cząstką swego ciała i duszy, bo los jest nieubłagany. Nikt z
nas nie zna swego przeznaczenia, nikt
nie zna jutra.
31 października 2012
Kto pokaże mi jak ?!
Już nawet muzyka ma problem by pomóc mi ogarnąć tą zjebaną rzeczywistość. Codzienne ataki skutecznie rozrywają tarczę, którą tak dokładnie budowała przez kilka lat. Oto mija mój najlepszy czas. Coraz trudniej znaleźć drogę w ciepły sen ..... lecz niczego nie będzie żal .......... Jednak jestem tym już zbyt zmęczona. Nie obchodzi mnie to wiedziałam, że kiedyś przyjdzie to uczucie ale dlaczego jest ono tak silne ?! Wolę się schować i już więcej nie wychodzić, ale może własnie potrzebuję tych właściwych rąk, które mnie chwycą w odpowiednim momencie upadku . Czy ktokolwiek zna odpowiedz na dręczące nas pytania ? Nie.......
-A
-A
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

