15 stycznia 2013

Święta za nami ale może .....


Święta, święta i wciąż te święta, ale czy aby pamiętam, po co to wszystko?  Uporczywie za oknem w naszą stronę kroczy 2013 rok, jednak dla nas i tak najważniejsze jest by kupić odpowiednio wysoką choinkę, równie świeżego karpia czy wszystkie składniki na ciasto. Co roku to samo.  Mama powierza na twe ręce zapisaną kartkę. Dłuższy moment zajmuje Ci zorientowanie się, iż jest  to lista zakupów a nie pięciostronicowy list miłosny. Kalendarz wskazuje 22 grudnia, ale i tak zbierasz się w sobie licząc, że tylko twoja mama robi zakupy dwa dni przed Wigilią. Siarczysty mróz mocno rani twoją- już i tak okaleczoną zimą- twarz. Jeszcze dziesięć kroków i znajdujesz się w ciepłym supermarkecie……. Zapełnionym całkowicie przez chaotyczne kobiety ciągle szukające ostatniej paczki rodzynek do sernika i ich mężów całkowicie obojętnych i leniwie rozglądających się za nowościami komputerowymi. Przemarznięte ręce wyciągają tegoroczną, świąteczną listę zakupów.  Czytasz : mąka, czekolada, bułka tarta, ocet, przyprawy…. Twoja kartka ląduje na ziemi, a ty razem z nią. Podnosisz głowę i dostrzegasz całkowicie niepozornie wyglądającą staruszkę, która biegnie niczym oszalała przez środek alejki z koncentratami. Cóż się dziwić, przecenili mrożone uszka do barszczu. Bezradnie zbierasz się z podłogi i ruszasz stoczyć niejedną bitwę o elementy składowe udanych świąt.  Spoglądasz na ekran komórki, zegar bezlitośnie wskazuje, że spędzasz właśnie drugą godzinę wędrując wśród mrożonek i cukierków. Ostatnia  rzecz ląduje w koszyku. Przybijasz sobie w myślach piątkę. Udało się. Teraz tylko kasy. Tylko? Kolejka do  kasy w okresie świątecznym przypomina stado wygłodniałych, rozwścieczonych, wiecznie niezadowolonych małp usilnie przepychających się jedna przed drugą. Na pewno nie staniesz w kasie „do 10 towarów”. Trudno najwyżej trochę postoisz. W tej samej chwili docierają do ciebie krzyki „Ja stałam przed panem!”,  „ Pani chyba oszalała”, „Owoce, owoce potrzebuje kodu na pomarańcze” Próba wsłuchania się w dźwięki płynące z radia  kończy się fiaskiem, bo ile można po raz kolejny słuchać tych samych świątecznych piosenek? Twoja kolej w kasie. Serdecznie witasz się z kasjerką, która niewyraźnie, coś burknęła pod nosem. W tym roku cena końcowa przyprawia Cię o palpitacje serca. No tak to pewnie te dodatkowe, płatne reklamówki. Wychodzisz z tej dziczy, przemierzasz po raz kolejny te same szlaki. Nagle słyszysz odgłos prucia się materiału,  a zawartość twojej ekologicznej torby ląduje na chodniku. Załamana spoglądasz na to nie- pewnie. Wkoło pełno ludzi, nikt się nie zatrzymał , by ci pomóc. Daremnie upychasz resztę zakupów w dodatkowym worku nerwowo kręcąc karkiem przez gryzący szalik. Przed stopami pojawia się cień i ktoś kuca przed tobą wyciągając pomocną dłoń. Cała twoja negatywna opinia o ludziach dwudziestego pierwszego wieku ulatnia się w  oka mgnieniu. Nieznajomy wyciąga swoją dodatkową torbę i pomaga ci spakować resztę rozrzuconych produktów. Posyłasz mu uśmiech w podziękowaniu, by wiedział, że jest twoim  świątecznym wybawicielem.  Prawda jest taka: „ Jesteśmy tak pochłonięci przez pędzący wkoło nas świat, że zapominamy o pomocy i w ogóle o drugim człowieku.” Czyż nie są  święta od tego właśnie?  Czyż nie taki ma być ich sens? Zatrzymajmy się na chwilę, pozwólmy sobie na oddech. Święta to okres, w którym chodzi o spotkanie z drugim człowiekiem. Spokojną bezstresową rozmowę, a nie o chwalenie się tym, kto miał, jakie potrawy, kto miał ich więcej, jakie prezenty się dostało. Starajmy się przeżyć  ten czas  każdą cząstką swego ciała i duszy, bo los jest nieubłagany. Nikt z nas nie zna swego przeznaczenia, nikt nie zna jutra.

Brak komentarzy: