16 września 2012
Just don't lose yourselves .......
.... Dużo łatwiej napisać o tym co boli, co nieprzyjemne. Mała zmiana ? W radiu właśnie puścili jedną z lepszych piosenek, które ostatnio słyszałam. Buzia śmieje mi się samoczynnie. Co tam, że powinnam skupić się na innych wartościach. Mam wrażenie, że nic nie wyprowadzi mnie z tej błogiej pociechy. Cóż, błąd. Odpowiadając na zadane mi wczoraj pytanie, to nie tak, że ja tego nie chcę, myślę, że chcę, ważniejszym pytaniem jest to czy potrafię ? Trochę przytłaczające jest to, że widzi się to z każdej strony na ulicach ale chyba prędzej dane będzie mi się skupić na tym o co walczę. Och.... tak dobrze byłoby zmienić coś na tym świecie, poruszyć coś w tych ludziach. Ku*wa .... aj aj aj pozbieraj się , pozbieraj bo zjedzą cię żywcem. No to tak teraz robimy wielki przełom w moim życiu. Mierzymy się z czymś zupełnie innych, nieznanym. Targa mną tyle emocji na raz, że już sama nie wiem co czuć Szukam , szuka i znaleźć nie mogę. No nie tylko nie znowu ......
12 sierpnia 2012
Don't ...
Nie chcę tego. Już teraz. Proszę. Dlaczego muszę zmieniać coś dzięki czemu jestem szczęśliwa. Cholerne 3 punkty. Nie chcę zostać tam sama. Samotność przytłacza duszę. Nie chcę się fałszywie uśmiechać, że wszystko będzie w porządku. Zamykam oczy. Podążam ciemną ulicą. Chłód przeszywa moją skórę, próbuję się wziąć w garść. Nic z tego, gubię się coraz bardziej , głęboko w środku odliczam ostatnie sekundy. 8, 7, 6, coś trzeszczy za moimi plecami, 4, 3 wiem, że to koniec 1. Ogromna fala ciepła zalewa moją głowę. Przede mną stoją Oni. Wcale nie chcą , żebym za nimi poszła. Wskazują mi drogę w prawo. Patrz na znak, lecz mgła zasłania okrojony napis. Czy mam im zaufać? Tak. Wybieram drogę w prawo, drogę która z każdym krokiem robi się coraz bardziej mroczna. Co się dzieje ? pytam retorycznie samą siebie. Znowu źle zaufałam. Ktoś nadchodzi z na przeciwka a ja czuję ogromny ból w klatce. Padam na kolana. Teraz to już na pewno koniec. Czuję, że powinnam się pożegnać, ale wiem, że nie mam z kim. Tak ... kolejny ból tym razem rozrywający moją głowę od środka. Niespodziewanie widzę przed sobą zakapturzoną postać. Ostanie sekundy męki. Ciemna postać pomału ściąga kaptur z głowy i w chwili gdy mam zobaczyć jej twarz otwieram gwałtownie oczy. Znowu życie pokazało jakim jest łatwowiernym człowiekiem. Nie chcę się zgodzić z tym co dla mnie zaplanowano. Cholernie nie. Cholerna ja. Cholerne uczucia. Cholerna szkoła.
-A
-A
20 lipca 2012
I try ....
.......... Właściwie powinnam wykropkować cały ten post, biorąc pod uwagę brak jakiejkolwiek chęci zamieszczania nowych. Spróbuję, może się pogrążę. Czy może być coś jeszcze co unieszczęśliwi mnie bardziej ? Siedzę sama w pokoju i zwierzam się maszynie, która z radością pochłania cały mój wolny czas. Otwieram nowy rozdział, jaki tytuł ? Zrób to najlepiej jak potrafisz. Nadchodzi okres, w którym będę musiała wyzbyć się tego okropnego zakompleksienia. Zupełnie sama. Na razie jednak schowam się w ciemną uliczkę z dala od zakłamania, kłamstw i goryczy. Przepraszam, że nie jestem idealna , staram się lecz nie zawsze wychodzi tak jakbym sobie życzyła. Kompletna dziura. Nic. Lepiej teraz skończę zanim napisze o dwa słowa za dużo.
PS. poszukiwana ogromna kula pozytywnej energii, potrafiąca wypełnić przedziurawioną duszę
PS. poszukiwana ogromna kula pozytywnej energii, potrafiąca wypełnić przedziurawioną duszę
18 maja 2012
Let's do something good
Rozpacz. Przeraźliwa pustka.Niedocenienie. Ostatnie małe kawałki potłuczonej nadziei. Moment, w którym zostajemy obdarzeni ogromnym wsparciem zagubionej jednostki. Uwikłani tajemnicą przyszłości, bezszelestnie przemierzamy świat by stoczyć walkę z nieznanym. Jedna postać, jedna minuta, jeden ruch, jeden oddech.
Radość. Duma rozpierając nas od wewnątrz. Cichy głos "wcale nie jesteś dobry". Moment zawahania. "Nie jestem? ". Mobilizacja wywierająca podziw na twarzach milionów. Przebłysk optymizmu pobudzający krążenie krwi w organizmie. Siła do dalszej walki .
Kolejny upadek ? Nie tym razem. Wygrywa nasza siła, nasze starania. Co z tego, że kolejne litry łez spływają nam po poranionych brutalnością policzkach. Chwytasz swoją szanse. Robisz to co kochasz, utwierdzasz w przekonaniu, że chcieć to móc. Płacząc, wyzwalasz emocje budzące do życia. Ale w tych naprawdę trudnych chwilach dowiadujesz sie na kogo możesz liczyć. Bezdusznych ignorantów zapatrzonych we własne odbicie w lustrze czy ... no właśnie kogo ? Tym razem płaczę robiąc się silniejszą ale jutro ? Jutro wstanę, spojrzę w lustro, uśmiechnę się i powiem sobie "To jest twój dzień, walcz o niego"
Natarczywość codzienności odbiera chęć uśmiechu. Ciągłe wyzwania, trudne decyzję. Wszystko tylko by zmieścić się w wyznaczonym czasie. Coś jak turniej w którym nagrodą jest pewne jutro. Ale po co komu pewne jutro, skoro liczy się to co tu i teraz.
-A
PS Flora, dziękuję że sprawiasz że rozumiem istotę lęku przed którym wiecznie uciekałam. Nie martw się dalej może być już tylko lepiej.
Radość. Duma rozpierając nas od wewnątrz. Cichy głos "wcale nie jesteś dobry". Moment zawahania. "Nie jestem? ". Mobilizacja wywierająca podziw na twarzach milionów. Przebłysk optymizmu pobudzający krążenie krwi w organizmie. Siła do dalszej walki .
Kolejny upadek ? Nie tym razem. Wygrywa nasza siła, nasze starania. Co z tego, że kolejne litry łez spływają nam po poranionych brutalnością policzkach. Chwytasz swoją szanse. Robisz to co kochasz, utwierdzasz w przekonaniu, że chcieć to móc. Płacząc, wyzwalasz emocje budzące do życia. Ale w tych naprawdę trudnych chwilach dowiadujesz sie na kogo możesz liczyć. Bezdusznych ignorantów zapatrzonych we własne odbicie w lustrze czy ... no właśnie kogo ? Tym razem płaczę robiąc się silniejszą ale jutro ? Jutro wstanę, spojrzę w lustro, uśmiechnę się i powiem sobie "To jest twój dzień, walcz o niego"
Natarczywość codzienności odbiera chęć uśmiechu. Ciągłe wyzwania, trudne decyzję. Wszystko tylko by zmieścić się w wyznaczonym czasie. Coś jak turniej w którym nagrodą jest pewne jutro. Ale po co komu pewne jutro, skoro liczy się to co tu i teraz.
-A
PS Flora, dziękuję że sprawiasz że rozumiem istotę lęku przed którym wiecznie uciekałam. Nie martw się dalej może być już tylko lepiej.
7 kwietnia 2012
What if ....?
Co by było gdyby ? No właśnie, co by było ? Pytanie dręczące nas każdego dnia. Jak mój los potoczyłby się gdybym zrobił to inaczej ? Czy byłbym bardziej szczęśliwy ? Czy działoby się lepiej ? What if ? Kto kontroluje nasz los ? Kto czuwa nad tym co robimy? Każdego dnia musimy wybierać i godzić się z wyborami. Ogarnia nas lęk i panika gdy nie wiemy co robić. Szukamy wsparcia, pomocnej dłoni, by znów wybrać coś co być może zaważy na całym naszym życiu. Unikamy trudnych wyborów, lecz gdy już są rozwiązujemy je z oporem. Wybieramy łatwe wyjścia. Szukam jak najprostszych rozwiązań byleby tylko nasza mydlana bańka szczęścia nie pękła. Uciekamy. Boimy się stawić czoła problemom.Każdego dnia unikamy ich jak tykającej bomby. A co jeśli to właśnie te problemy czynią nas silniejszymi? Uczą nas pokonywać własne słabości. Przecież każdego dnia stykamy się z czymś co zostawia odcisk na naszym ciele. Nigdy nie wolno nam zapominać, że sami tworzymy nasze przeznaczenie.
-A
-A
17 lutego 2012
Save me ?
Ostatnie poprawki pięknie wykończonego stroju. Ostatnia przymiarka. Wielki stres. Moment prawdy. Przerażenie........... Udało się.
Dzielnie dotrwałam do miejsca, gdzie śmiało mogę powiedzieć "fajne jest być mną". Pomału układam rozsypane w całkowitej przestrzeni puzzle. Nie wybieram najprostszych rozwiązań. Błądzę, gubię się, lecz zawsze wychodzę z tego tanecznym krokiem. Dlaczego w tak młodym wieku mam podjąć kluczową decyzję? Zamiast tego wolę dalej sobie swobodnie krążyć po tym wszechświecie, wiedząc że gdy zawołam save me tak też się stanie. W ramach wewnętrznych porządków wystrój bloga również uległ przeistoczeniu. Czas kończyć z monotonią świat obezwładnionego przerażeniem istot żywych. Biały puch nastraja emocjonalnie, przemoczone buty niekoniecznie.
Bo najważniejsza jest rozmowa, bez której dochodzi do konfliktów kończących się najgorszym. Śmiercią.
na pozytywne rozpoczęcie weekendu.
Dzielnie dotrwałam do miejsca, gdzie śmiało mogę powiedzieć "fajne jest być mną". Pomału układam rozsypane w całkowitej przestrzeni puzzle. Nie wybieram najprostszych rozwiązań. Błądzę, gubię się, lecz zawsze wychodzę z tego tanecznym krokiem. Dlaczego w tak młodym wieku mam podjąć kluczową decyzję? Zamiast tego wolę dalej sobie swobodnie krążyć po tym wszechświecie, wiedząc że gdy zawołam save me tak też się stanie. W ramach wewnętrznych porządków wystrój bloga również uległ przeistoczeniu. Czas kończyć z monotonią świat obezwładnionego przerażeniem istot żywych. Biały puch nastraja emocjonalnie, przemoczone buty niekoniecznie.
Bo najważniejsza jest rozmowa, bez której dochodzi do konfliktów kończących się najgorszym. Śmiercią.
na pozytywne rozpoczęcie weekendu.
8 lutego 2012
Moment. Chwila.
Ingerencja drugiego człowieka w nasze życie spotyka się z wieloma stronami oceny. Nie zawsze wychodzi nam to na dobre. Irytuje, odstrasza, zakrząta myśli. Z drugiej zaś strony pozwala nam spojrzeć na świat pod innym kontem. Nie zależnie od tych dwóch rzeczy każdy z nas ma wewnętrzny bodziec, który wysyła nam, a dokładnie naszemu mózgowi sygnały mówiące o tym byśmy podnieśli kubek z wyśmienitą latte, kliknęli opcje "oglądaj" najnowszego odcinka kochanego serialu. Z każdym dniem jesteśmy coraz bardziej wdzięczni komuś tam, czyjego imienia nie znamy za to, że mamy te upragnione 16 dni wolnego. Starając się wykorzystać jest w stu procentach robimy wszystko by każdy następny dzień był lepszy od poprzedniego. A co tak w ogóle znaczy dzień stracony ? Według moich rodziców dniem straconym jest całodzienne siedzenie przed komputerem, do późna czytanie książek i między wstawkowe doglądanie telewizji, a ja się pytam czy na prawdę uważa się oglądanie seriali, które niekiedy nauczą, na pewno wzruszą a już w ogóle rozśmieszą za stracony czas ? Czy czytanie książek znacznie bardziej interesujących od lektur szkolnych,dzięki którym wynoszę znacznie więcej niż poprzez czytanie śmiesznie zespolonych ze sobą liter w obowiązujących owych lekturach. Telewizji, która pozwala mi wrócić do czasów dzieciństwa, zobaczyć bajkę, która sprawia, że chce mi się wierzyć w małych pyzatych chłopców usilnie uciekających przed historiami swoich jakże "walecznych" ojców. Nie uważam tego za marnowanie ferii wręcz przeciwnie, jest to dla mnie odpoczynek od całego natłoku, który nastanie lada dzień. Od szarych korytarzy mijających dzień w dzień przez tych samych ludzi. Może czas by chwycić moment, uczepić się go porządnie i zamalować ten cały otulony czarnymi konturami świat kolorowymi kredkami.
-A
-A
Subskrybuj:
Posty (Atom)

