17 lutego 2012

Save me ?

   Ostatnie poprawki pięknie wykończonego stroju. Ostatnia przymiarka. Wielki stres. Moment prawdy. Przerażenie........... Udało się.
Dzielnie dotrwałam do miejsca, gdzie śmiało mogę powiedzieć "fajne jest być mną". Pomału  układam rozsypane w całkowitej przestrzeni puzzle. Nie wybieram najprostszych rozwiązań. Błądzę, gubię się, lecz zawsze wychodzę z tego tanecznym krokiem. Dlaczego w tak młodym wieku mam podjąć kluczową decyzję? Zamiast tego wolę dalej sobie swobodnie krążyć po tym wszechświecie, wiedząc że gdy zawołam save me tak też się stanie. W ramach wewnętrznych porządków wystrój bloga również uległ przeistoczeniu. Czas kończyć z monotonią świat obezwładnionego przerażeniem istot żywych. Biały puch nastraja emocjonalnie, przemoczone buty niekoniecznie.


Bo najważniejsza jest rozmowa, bez której dochodzi do konfliktów kończących się najgorszym. Śmiercią.




na pozytywne rozpoczęcie weekendu.

8 lutego 2012

Moment. Chwila.

Ingerencja drugiego człowieka w nasze życie spotyka się z wieloma stronami oceny. Nie zawsze wychodzi nam to na dobre. Irytuje, odstrasza, zakrząta myśli. Z drugiej zaś strony pozwala nam spojrzeć na świat pod innym kontem. Nie zależnie od tych dwóch rzeczy każdy z nas ma wewnętrzny bodziec, który wysyła nam, a dokładnie naszemu mózgowi sygnały mówiące o tym byśmy podnieśli kubek z wyśmienitą latte, kliknęli opcje "oglądaj" najnowszego odcinka kochanego serialu. Z każdym dniem jesteśmy coraz bardziej wdzięczni komuś tam, czyjego imienia nie znamy za to, że mamy te upragnione 16 dni wolnego. Starając się wykorzystać jest w stu procentach robimy wszystko by każdy następny dzień  był lepszy od poprzedniego. A co tak w ogóle znaczy dzień stracony ? Według moich rodziców dniem straconym jest całodzienne siedzenie przed komputerem, do późna czytanie książek i między wstawkowe  doglądanie telewizji, a ja się pytam czy na prawdę uważa się oglądanie seriali, które niekiedy nauczą, na pewno wzruszą a już w ogóle rozśmieszą za stracony czas ? Czy czytanie książek znacznie bardziej interesujących od lektur szkolnych,dzięki którym wynoszę znacznie więcej niż poprzez czytanie śmiesznie zespolonych ze sobą liter w obowiązujących owych lekturach. Telewizji, która pozwala mi wrócić do czasów dzieciństwa, zobaczyć bajkę, która sprawia, że chce mi się wierzyć w małych pyzatych chłopców usilnie uciekających przed historiami swoich jakże "walecznych" ojców. Nie uważam tego za marnowanie ferii wręcz przeciwnie, jest to dla mnie odpoczynek od całego natłoku, który nastanie lada dzień. Od szarych korytarzy mijających dzień w dzień przez tych samych ludzi. Może czas by chwycić  moment, uczepić się go porządnie i zamalować ten cały otulony czarnymi konturami świat kolorowymi kredkami.


-A

5 lutego 2012

Współpracuje ze światem, który często nie współpracuje ze mną.

Widzę milion rzeczy, czuje sto tysięcy uczuć.Naraz.


Idziesz ciemną ulicą, wokoło piętrzą się zaniedbane budynki, w nozdrza uderza Cię potworny zapach miasta.Obracasz się przez lewe ramię, czujesz. Ktoś idzie za Tobą.Przyspieszasz, boisz się, zaczynasz biec. Stajesz, pewna, że go zgubiłaś, jesteś bezpieczna.
 Podnosisz głowę widzisz JEGO.

On wyciąga broń, naładowaną, z metalowym zamkiem. 19 kul.
Wypowiada słowa ''Maszeruj, albo giń''.TE słowa, które nie raz słyszałaś od Taty, które nie raz, motywowały Cię do osiągnięcia celu.
Padają 4 strzały. Serce, skroń, kolano i nadgarstek. Czujesz ciepło.
Pierwsza kula trafia w serce, aplikuje Ci miłość dla bliźnich i przede wszystkim dla samego siebie.Druga wpada w skroń, sprawi że będziesz myślał realnie, z poczuciem własnej wartości, ale ze szczyptą rozsądku.
Trzecia dziurawi kolano, daje ci siłę do pójścia dalej, wbrew wszystkiemu, co myślą lub robią inni.Wbrew wszelkim trudnościom.
Czwarta przekazuje największy a zarazem najcięższy dar. Musisz żyć.Dalej. By wygrać.
Spadasz, na posadzkę w zwolnionym tępie wbrew prawom fizyki. On obraca się tyłem i odchodzi, jedyne co widzisz, przez przepełnione bólem oczy, to kolorowa poświata, która otacza sprawce. On dał ci ból, ale także dał Ci dar. Możesz go wykorzystać i pewnie narobić kłopotów, ale możesz nazwać go przyjacielem wbrew temu co podpowiada Ci mózg i stanowczo powiększone Ego.

Coś znowu aplikuje ci ciepło, otwierasz oczy. Na stole stoi ciepłe kakao, tost i list.
'Jestem z Ciebie dumny'   
   tata