18 maja 2012

Let's do something good

 Rozpacz. Przeraźliwa pustka.Niedocenienie. Ostatnie małe kawałki potłuczonej nadziei. Moment, w którym zostajemy obdarzeni ogromnym wsparciem zagubionej jednostki. Uwikłani tajemnicą przyszłości, bezszelestnie przemierzamy świat by stoczyć walkę z nieznanym. Jedna postać, jedna minuta, jeden ruch, jeden oddech.
  Radość. Duma rozpierając nas od wewnątrz. Cichy głos "wcale nie jesteś dobry". Moment zawahania. "Nie jestem? ". Mobilizacja wywierająca podziw na twarzach milionów. Przebłysk optymizmu pobudzający krążenie krwi w organizmie. Siła do dalszej walki .
  Kolejny upadek ? Nie tym razem. Wygrywa nasza siła, nasze starania. Co z tego, że kolejne litry łez spływają nam po poranionych brutalnością policzkach. Chwytasz swoją szanse. Robisz to co kochasz, utwierdzasz w przekonaniu, że chcieć to móc. Płacząc, wyzwalasz emocje budzące  do życia. Ale w tych naprawdę trudnych chwilach dowiadujesz sie na kogo możesz liczyć. Bezdusznych ignorantów zapatrzonych we własne odbicie w lustrze czy ...  no właśnie kogo ? Tym razem płaczę robiąc się silniejszą ale jutro ? Jutro wstanę, spojrzę w lustro, uśmiechnę się i powiem sobie "To jest twój dzień, walcz o niego"
    Natarczywość codzienności odbiera chęć uśmiechu. Ciągłe wyzwania, trudne decyzję. Wszystko tylko by zmieścić się w wyznaczonym czasie. Coś jak turniej w którym nagrodą jest pewne jutro. Ale po co komu pewne jutro, skoro liczy się to co tu i teraz.


-A

PS Flora,  dziękuję że sprawiasz że rozumiem istotę lęku przed którym wiecznie uciekałam. Nie martw się dalej może być już tylko lepiej.